Bezpłatny audyt Twojej strony
Sprawdzamy stronę, którą już masz, i mówimy wprost, co ją hamuje. Dostajesz listę konkretnych rzeczy do poprawy, uszeregowaną według tego, co da najwięcej zapytań.
Audyt to przegląd strony, którą już masz, robiony z zewnątrz i bez dostępu do panelu, w którym edytujesz stronę. Sprawdzamy cztery rzeczy: jak szybko strona otwiera się na telefonie, czy Google i asystenci AI rozumieją, czym się zajmujesz, czy zapytania z formularza faktycznie do Ciebie docierają oraz czy treść odpowiada na pytania, z którymi ludzie przychodzą. Na koniec dostajesz listę poprawek uszeregowaną według wpływu na liczbę zapytań, z zaznaczeniem, co możesz naprawić sam. Dokument jest Twój i możesz z nim pójść do dowolnego wykonawcy, także nie do nas.
Jak to wygląda krok po kroku
- 01
Podajesz adres strony
Adres strony wystarczy, żeby zacząć. Dostęp do Google Search Console, czyli bezpłatnego narzędzia Google, które pokazuje, na jakie hasła ludzie trafiają na Twoją stronę, przyda się przy głębszej analizie, ale nie jest obowiązkowy.
- 02
Sprawdzamy stronę z zewnątrz
Mierzymy szybkość na telefonie i sprawdzamy, jak strona zachowuje się na małym ekranie. Patrzymy, czy Google i asystenci AI rozumieją, czym się zajmujesz. Przechodzimy całą drogę wiadomości z formularza i czytamy treść pod kątem pytań, z którymi przychodzą klienci.
- 03
Dostajesz listę i rozmowę
W 3 dni robocze wysyłamy dokument z poprawkami w kolejności od najbardziej opłacalnych. Przechodzimy przez niego razem, punkt po punkcie, żeby wiadomo było, co z tego wynika.
Strona jest, a zapytań nie ma
Najczęściej nie chodzi o jedną wielką wadę, tylko o kilka drobnych: strona ładuje się za wolno na telefonie, formularz gubi wiadomości, treść nie odpowiada na pytania, które ludzie faktycznie zadają, a wyszukiwarka nie wie, czym firma się zajmuje. Osobno wyglądają niewinnie, razem kosztują klientów.
Wiesz dokładnie, co poprawić i w jakiej kolejności
Po audycie masz dokument, z którym możesz pójść do kogokolwiek, także do innej firmy. Nie zostawiamy ogólników w stylu „popraw SEO”, tylko wskazujemy konkretne miejsca i konkretne działania.
PageSpeed jest darmowy. Za co więc płacisz
Narzędzia sprawdzą, czy strona jest szybka. Nie sprawdzą, czy sprzedaje. Oto różnica, wypisana wprost.
Darmowy skan
PageSpeed, wtyczki SEO, generatory raportów
- Zmierzy czas ładowania i wypisze techniczne uwagi, ale nie powie, które z nich realnie kogokolwiek obchodzą.
- Znajdzie zepsute odnośniki i brakujące opisy obrazków. Nie zauważy, że opis produktu nie odpowiada na pytanie, które klient ma w głowie.
- Sprawdzi, czy tytuły stron mają właściwą długość. Nie oceni, czy ktokolwiek chciałby w taki tytuł kliknąć.
- Wypluje sto uwag bez kolejności. Wszystkie wyglądają na tak samo ważne, więc kończy się na tym, że nie robi się żadnej.
Nasz audyt
Człowiek, który przechodzi stronę tak jak Twój klient
- Patrzymy na Twoją branżę i na to, co robią firmy, z którymi konkurujesz o te same zapytania.
- Przechodzimy stronę od wejścia do wysłania zapytania i pokazujemy miejsce, w którym ludzie się gubią albo rezygnują.
- Klikamy formularze, dzwonimy pod numer ze strony, sprawdzamy, czy wiadomość rzeczywiście dochodzi. Zdumiewająco często nie dochodzi.
- Czytamy teksty jak klient, a nie jak wyszukiwarka. Wskazujemy zdania, które niczego nie mówią, i miejsca, gdzie brakuje ceny albo terminu.
- Dostajesz listę uszeregowaną: co naprawić w pierwszej kolejności, co może poczekać, a czego nie warto ruszać wcale.
Z narzędzi korzystamy i my, bo szybciej mierzą to, co da się zmierzyć. Tyle że u nas jest to pierwsza godzina pracy, a nie cały raport. Raport pisze człowiek, który tę stronę realnie obejrzał.
Co dokładnie dostajesz
Jak to wygląda w praktyce
Przed włączeniem budżetu na reklamy
Chcesz puścić kampanię, ale nie wiesz, czy strona udźwignie ruch z telefonów i czy zapytania w ogóle do Ciebie docierają. Sprawdzamy szybkość, całą drogę wiadomości z formularza i treść strony, na którą trafiają ludzie z reklamy, żebyś nie płacił za kliknięcia, które nic nie zostawiają.
Zapytań ubyło po przebudowie strony
Nowa wersja strony ruszyła, a telefon dzwoni rzadziej, choć oferta się nie zmieniła. Porównujemy, co zniknęło z treści i z adresów podstron, i wskazujemy, które zmiany odpowiadają za spadek.
Przejmujesz stronę po poprzednim wykonawcy
Firma, która robiła stronę, przestała odpowiadać i nie wiesz, w jakim stanie jest to, co zostało. Dostajesz dokument z listą problemów i kolejnością napraw, z którym możesz pójść do dowolnego wykonawcy.
Kiedy to dobry wybór
- Strona ma kilka lat i od uruchomienia nikt nie sprawdzał, czy nadal działa tak, jak powinna.
- Masz w ręku ofertę na przebudowę strony i chcesz drugą opinię, zanim zdecydujesz, co zlecić.
- Widzisz ruch w statystykach, ale prawie nikt nie zostawia zapytania i nie wiesz, na którym kroku ludzie odpadają.
- Klienci mówią, że trafili do Ciebie z polecenia, a nie z wyszukiwarki, i chcesz wiedzieć, czy Google oraz wyszukiwarki AI w ogóle rozumieją, czym się zajmujesz.
Zanim zamówisz
Trzy rzeczy, których zwykle nie ma w ofercie, a decydują o tym, czy współpraca wyjdzie: co musisz mieć, kiedy odradzamy, i na czym stoi umowa.
Czego potrzebujemy od Ciebie
- Adresu strony. To wystarczy, żeby zacząć.
- Dostępu do Google Search Console (bezpłatne narzędzie Google z danymi o wejściach z wyszukiwarki), jeśli go masz. Bez niego widzimy mniej, ale nadal widzimy.
- Adresu e-mail, na który mają przychodzić zgłoszenia z formularza. Sprawdzamy całą drogę wiadomości.
- Informacji, kto dziś opiekuje się stroną. Część uwag jest do wykonawcy, nie do Ciebie.
Kiedy tego nie polecamy
- Strona jest dopiero w budowie i nie ma na niej treści. Nie ma czego oceniać.
- Oczekujesz gotowego planu przebudowy z wyceną. To jest audyt pogłębiony, płatny, i mówimy o tym z góry.
- Chcesz dokumentu, który uzasadni decyzję podjętą wcześniej. Piszemy to, co znajdziemy.
Na jakich zasadach pracujemy
- Bezpłatny, bez zobowiązania do zamówienia czegokolwiek.
- Po audycie nie wysyłamy oferty, o którą nie prosiłeś. Jeśli chcesz wyceny poprawek, wystarczy napisać.
- Dokument jest Twój i możesz go dać dowolnemu wykonawcy, także konkurencyjnemu.
- Oddzielamy w nim to, co zmierzyliśmy, od tego, co przypuszczamy. Przypuszczenia są oznaczone.
- Jeśli strona jest w porządku, napiszemy właśnie to.
Czego wymagać od audytu strony
Jak czytać wyniki, w jakiej kolejności naprawiać i czego żaden audyt nie wykryje.
Czego wymagać od raportu z audytu
Dokument, z którego nie wynika, co zrobić jutro, jest zestawieniem, a nie audytem. Powinny być w nim cztery rzeczy. Priorytety liczone wpływem na liczbę zapytań, a nie kolejnością narzędzia, które je wygenerowało. Wskazanie konkretnego miejsca: adres podstrony, nazwa pliku, fragment do zmiany, zamiast uwagi „popraw wydajność”. Rozróżnienie na to, co poprawisz sam w kwadrans, i to, co wymaga wykonawcy. Oraz sposób sprawdzenia, po czym poznasz, że poprawka zadziałała. Raport sklejony ze zrzutów ekranu z bezpłatnych narzędzi spełnia zwykle jeden z tych czterech warunków.
Ile kosztuje naprawa tego, co wyjdzie
Warto wiedzieć zawczasu, bo od tego zależy, czy audyt kończy się działaniem, czy plikiem w szufladzie. Rzeczy, które robi się w godziny i kosztują najmniej: naprawa drogi wiadomości z formularza, zmniejszenie plików ze zdjęciami, uporządkowanie tytułów i opisów, dodanie danych strukturalnych, czyli informacji o firmie zapisanych tak, żeby odczytała je wyszukiwarka. Prace na dni: przepisanie treści strony, na którą trafiają ludzie z reklamy, uporządkowanie układu podstron, poprawa szybkości tam, gdzie stronę spowalniają dodatki od innych firm, na przykład czat, mapa albo kod reklamowy. Prace na tygodnie i porównywalne z ceną nowej strony: zmiana oprogramowania, przebudowa układu, przeniesienie sklepu na inne oprogramowanie. Przy każdej pozycji w raporcie zaznaczamy, do której grupy należy.
W jakiej kolejności naprawiać to, co wyjdzie
Od końca drogi klienta, nie od początku. Najpierw droga zapytania: czy formularz działa i czy wiadomości docierają, bo każda inna poprawka przy zepsutym formularzu tylko zwiększa straty. Potem szybkość na telefonie i wersja mobilna, bo tu odpada najwięcej osób. Dalej treść: czy strona odpowiada na pytania, z którymi ludzie przychodzą. Technika pod wyszukiwarki jest ważna, ale trafia na czwarte miejsce, bo bez trzech poprzednich sprowadza ruch na stronę, która i tak nie zamienia go na zapytania.
Jak czytać wynik z PageSpeed
Ocena punktowa z PageSpeed, bezpłatnego narzędzia Google do mierzenia szybkości strony, jest symulacją jednego wejścia na wskazanym łączu i sprzęcie, więc dwa pomiary tej samej strony potrafią różnić się o kilkanaście punktów. Patrzeć trzeba na dwie inne rzeczy. Po pierwsze na zakładkę mobilną, bo stamtąd przychodzi większość ludzi. Po drugie na dane z realnego ruchu, jeśli strona ma ich dość: LCP, czyli czas do pojawienia się głównej treści, INP, czyli reakcję na dotknięcie, i CLS, czyli skakanie układu. Wynik 100 przy złych pomiarach od realnych użytkowników nic nie znaczy, a 78 przy dobrych jest w porządku.
Czego nie wykryje żaden audyt z zewnątrz
Audyt widzi stronę, a nie firmę. Nie sprawdzi, ile realnie trwa u Ciebie odpowiedź na zapytanie, jak wygląda rozmowa telefoniczna, czy oferta wysyłana po niej jest zrozumiała, ani czy cena mieści się w rynku. To są najczęstsze przyczyny tego, że dobra strona nie zamienia się w zlecenia. Dlatego na rozmowie podsumowującej pytamy też o te rzeczy, ale w dokumencie oddzielamy je od tego, co zmierzyliśmy, żeby nie sprzedawać przypuszczeń jako wyniku badania.
Po czym poznać, że strona wymaga przebudowy
Gdy nie da się jej sensownie obsłużyć na telefonie, gdy każda zmiana treści wymaga wykonawcy, gdy nie przynosi zapytań mimo ruchu albo gdy oprogramowanie nie dostaje już aktualizacji. Granica przebiega w kosztach: jeśli lista napraw sięga połowy ceny nowej strony, poprawianie przestaje mieć sens.
Pytania o audyt
Gdzie tu jest haczyk? Nikt nie robi nic za darmo.
Czym to się różni od tych darmowych audytów, które przychodzą mi mailem co tydzień?
Czy muszę Wam dawać hasła do strony?
Ile to trwa?
Wrzuciłem stronę w PageSpeed i wyszło 90 punktów. To po co mi audyt?
Nie znam się na technicznych rzeczach. Zrozumiem ten dokument?
A jak wyjdzie, że stronę trzeba robić od nowa?
Możecie od razu naprawić to, co znajdziecie? I ile to kosztuje?
Konkurencja jest wyżej w Google, choć ma gorszą stronę. Audyt powie mi dlaczego?
Więcej pytań z bazy wiedzy
Ta usługa nic nie kosztuje
Bezpłatnie
Nie płacisz nic i nie zobowiązujesz się do niczego. Raport jest Twój i możesz z nim pójść do dowolnego wykonawcy, także nie do nas.
Sprawdźmy Twoją stronę
Podaj adres, a odezwiemy się z wnioskami w ciągu trzech dni roboczych.

